Jarosław Kościelak: Ze sportową wizytą w… Leźnie
8 marca 2025

W pierwszej grupie gdańskiej okręgówki sytuacja na górze tabeli, w przeciwieństwie do jej dolnych rejonów, jest już w miarę jasna. Na pierwszym miejscu z dużą przewagą znajduje się Arka II Gdynia, która w obecnym sezonie nie zaznała jeszcze żadnej porażki. Jedyne punkty straciła w ósmej kolejce, remisując z Sokołem Bożepole Wielkie. Za nią jest za to kilka ekip, które walczą o zajęcie drugiego miejsca, które pozwoli im zagrać w barażach o grę w czwartej lidze. Wśród tych drużyn jest wspomniany wyżej Sokół Bożepole Wielkie, Stoczniowiec Gdańsk czy Orlęta Reda.
W dziewiętnastej serii gier lider z Gdyni przyjechał do Leźna, aby zagrać z miejscowym Sportingiem. Klub z okolic Gdańska w obecnym sezonie zajmuje miejsce w środku ligowej tabeli. Przed sobotnim spotkaniem z drugą drużyną Arki miał na swoim koncie 31 punktów, które plasowały go na siódmym miejscu, z raczej bezpieczną przewagą nad strefą spadkową. W rundzie wiosennej nie wygrał jednak jeszcze ani jednego spotkania, notując dwa remisy oraz dwie porażki. Na usprawiedliwienie Sportingu można wspomnieć, że obie były z silnymi rywalami – Sokołem Bożepole Wielkie oraz Orlętami Reda.
Sobotnie starcie lepiej ułożyło się dla gospodarzy, którzy pierwsi wyszli na prowadzenie, za sprawą Artura Kobusa, który wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem gości. Długo jednak z korzystnego rezultatu się nie cieszyli, ponieważ trzy minuty później stracili bramkę. Autorem tego trafienia został Kacper Stępień. Kolejne minuty przyniosły już lepszą grę gości, którzy zaczęli częściej stwarzać zagrożenie pod bramką gospodarzy. Widoczna była u nich lepsza kultura gry, zgranie czy technika operowania piłką. Sporting jednak solidnie się bronił i starał się wyprowadzać szybkie ataki, które mogły zaskoczyć wysoko ustawioną obronę Arki.
W pierwszej połowie więcej bramek jednak nie padło i do szatni obie drużyny schodziły przy wyniku 1-1. Warunki atmosferyczne, a w szczególności silny wiatr i chwilowe opady śniegu uniemożliwiały obu ekipom na bardziej kombinacyjną grę. Jednak mimo tego, pierwsza część spotkania minęła w miarę szybko, a druga odsłona zapowiadała się ciekawie, ponieważ młodzi gracze z Gdyni wyraźnie nie byli zadowoleni z takiego rezultatu.
Jak się można było spodziewać, na drugą połowę dużo bardziej zmotywowane wyszły rezerwy Arki, które już chwilę po zmianie stron strzeliły swoją drugą bramkę w tym meczu. Na prowadzenie wyprowadził ich Jakub Staniszewski. Chwilę później zdobyli także swoją trzecią bramkę, wykorzystując rozkojarzenie gospodarzy, którzy sami sobie skierowali piłkę do siatki. Dosłownie pięć minut później było już, mówiąc kolokwialnie, po meczu. Czwartą bramkę strzeliła Arka, skutecznie zniechęcając Sporting do walki o jakiekolwiek punkty tego dnia. Na pochwałę zasługuje jednak gra bramkarza gospodarzy, ponieważ obronił jedenastkę Marcusa da Silvy i dwie dobitki. Gdynianie aby strzelić tę bramkę musieli aż trzy razy dobijać strzał z rzutu karnego. Skuteczny ostatecznie okazał się Artura Łyszkiewicza-Dusteta. Rzadko zdarza się, aby tyle szans na rehabilitację miała drużyna wykonywująca strzał z jedenastu metrów.
W ostatnich minutach rezerwy Arki jeszcze podwyższyły prowadzenie, zdobywając piątą bramkę w tym spotkaniu. Wynik strzałem głową ustalił Dawid Mandziuk.
Mecz zakończył się zwycięstwem lidera tabeli pierwszej grupy gdańskiej okręgówki 5-1. W drugiej połowie Arka II Gdynia przechyliła szalę na swoją stronę, skutecznie punktując rywali. Gospodarze mimo wszystko starali się zmniejszyć rozmiary porażki, jednak tego dnia stać ich było tylko na jedną bramkę. Widać było, że zawodnicy z Gdyni dużo lepiej prezentowali się na boisku, a do tego przez ponad godzinę gry mieli wsparcie w postaci Marcusa da Silvy, czyli bardzo doświadczonego zawodnika, którego niespecjalnie trzeba przedstawiać pomorskim kibicom.
Sporting Leźno z kolei nie najlepiej rozpoczął rundę rewanżową i dalej czeka na swoje pierwsze zwycięstwo w tym roku. Za tydzień będzie miał kolejną szansę, która również łatwa nie będzie. Czeka go bowiem wyjazd do Gdańska na spotkanie ze Stoczniowcem, który w tym sezonie spisuje się bardzo solidnie. Faworytem tego spotkania więc nie będzie, ale biorąc pod uwagę ich sytuację, musi zacząć w końcu zdobywać jakieś punkty, aby końcówkę sezonu mieć spokojną.
Drugą drużynę Arki Gdynia czeka domowe starcie ze Starem Mrzezino, w którym biorąc pod uwagę czternaste miejsce rywala, będą zdecydowanym faworytem. Jeżeli nadal będą prezentować taką formę to faktem się stanie ich szybki powrót na czwartoligowe boiska. Może więc to być bardzo udany sezon dla całego klubu, ponieważ w ślady za drugim zespołem może pójść pierwszy i też cieszyć się z awansu, tyle że do ekstraklasy – po pięciu latach przerwy.
Sporting Leźno 1:5 (1-1) Arka II Gdynia
Kobus 15’ – Stępień 18’, Staniszewski 51’, samobój 55’, Łyszkiewicz-Dustet 57’, Mandziuk 90+2
foto oraz tekst: Jarosław Kościelak – Piłka. Pomorze




