JAROSŁAW KOŚCIELAK: ZE SPORTOWĄ WIZYTĄ W… KOLBUDACH

 

Pierwsza wiosenna kolejka rozegrana przed tygodniem przyniosła w pierwszej grupie gdańskiej okręgówki niemałą niespodziankę. Lider tabeli – Stoczniowiec Gdańsk przegrał z zajmującym ostatnie miejsce Orkanem Rumia, komplikując tym samym swoją sytuację przed wiosenną walką o bezpośredni awans do czwartej ligi.

Porażka lidera okazała się pomocna dla podopiecznych Pawła Budziwojskiego, którzy po swoim zwycięstwie nad Sportingiem Leźno zbliżyli się do niego na jeden punkt. W drugiej wiosennej kolejce czekał więc ich bardzo ważny sprawdzian. Do Kolbud miał przyjechać Bałtyk Gdynia, który po niemrawym początku sezonu, pnie się w ligowej tabeli. Przed tygodniem zremisował z wzmocnioną kilkoma transferami Tylko Lechią Gdańsk, pokazując swoją rosnącą formę i niemałe możliwości.

W sobotnie przedpołudnie przy ulicy Polnej w Kolbudach zameldowały się dwie mocne ekipy, które w tym sezonie nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa, w kontekście walki o awans. Warto zaznaczyć, że w szeregach gospodarzy zadebiutować miał dobrze znany pomorskim kibicom Deleu, który po występach w Jaguarze Gdańsk oraz TLG postanowił kontynuować swoją karierę w Kolbudach.

Początek spotkania lepiej ułożył się dla gospodarzy, którzy bardzo szybko mogli objąć prowadzenie, jednak czujnie na posterunku stał bramkarz gości – Dawid Szymański. Po kwadransie spotkanie się wyrównało i coraz częściej przy piłce zaczęli być zawodnicy Bałtyku, którzy chwilę później niespodziewanie wyszli na prowadzenie. Idealnym strzałem głową popisał się Rafał Szybajło, wprawiając w zdumienie zawodników oraz kibiców AS Kolbudy. Chwilę później z najbliższej odległości piłkę do bramki wpakował Maksym Demianchuk, podwyższając prowadzenie dla zespołu z Gdyni.

Dwa szybko oddane ciosy przez gości mocno podcięły gospodarzy, którzy do końca pierwszej połowy nie zdołali groźniej zaatakować i zbliżyć się do rywala.

Pierwsza odsłona lepiej ułożyła się dla Bałtyku, który mając trzy sytuacje, schodził do szatni z dwubramkowym prowadzeniem. Gospodarze mieli przewagę w posiadaniu piłki, jednak nie potrafili tego przełożyć na boisku.

Na drugą połowę bardzo mocno zmotywowani wyszli zawodnicy AS Kolbudy, którzy zaczęli groźnie atakować bramkę gości. Przez niemal kwadrans nie pozwolili wyjść z własnej połowy zawodnikom Bałtyku, próbując za wszelką cenę zdobyć kontaktową bramkę. Gospodarze swego dopięli w 63 minucie gry, gdy fantastycznym strzałem z linii pola karnego popisał się Mateusz Kosiński.

Kolejne minuty nadal były pod dyktando gospodarzy, którzy coraz częściej znajdowali się pod polem karnym gości. Taka taktyka była jednak ryzykowna, ponieważ kilka razy Bałtyk wyszedł z szybkimi kontrami, które mogły zakończyć się strzeloną trzecią bramką.

Mimo licznych prób zawodników z Kolbud, mecz zakończył się zwycięstwem gości. Bałtyk Gdynia wygrał w bardzo ważnym spotkaniu dla siebie, którego wynik może sporo namieszać w ligowej czołówce. Akademia Sportu Kolbudy nie wykorzystała szansy, aby choć na chwilę wskoczyć na fotel lidera. Nadal w swoim dorobku ma 35 punktów, a przed sobą spotkania z Osiczanką Osice oraz za dwa tygodnie niezwykle istotny mecz z TLG.

Bałtyk Gdynia pomału doskakuje do ligowego podium. W dwóch wiosennych spotkaniach z bezpośrednimi rywalami do awansu wywalczył cztery punkty, stając się groźnym rywalem w kontekście walki o awans. Przed podopiecznymi Jakuba Izdebskiego teraz teoretycznie dwa łatwiejsze spotkania. W następnej kolejce zmierzą się z KS Chwaszczyno, a potem czeka ich rywalizacja z Wikędem II Luzino.

Runda wiosenna dopiero co się rozpoczęła, a już zapowiadają się niemałe emocje w górnej części tabeli. Zgubione punkty przez lidera, a także zaprezentowana ostatnio forma Bałtyku, sprawiają, że wiele może się jeszcze wydarzyć. Czas pokaże, czy po kilku próbach uda się wreszcie awansować Stoczniowcowi na poziom wojewódzki, czy może zaatakuje ktoś z drugiego szeregu, gdzie kandydatów jest kilku.

Akademia Sportu Kolbudy – Bałtyk Gdynia 1-2


Kosiński 63’ – Szybajło 23’, Demianchuk 32’

tekst i foto: Jarosław Kościelak