
Szybki rzut oka na tabele pierwszej grupy gdańskiej Klasy Okręgowej po sześciu rozegranych kolejkach – na czele niespodziewanie znajduje się Orzeł Trąbki Wielkie z kompletem punktów, dalej jest m.in. KS Chwaszczyno czy Stoczniowiec Gdańsk. Na trzynastym miejscu (na szesnaście drużyn) plasuje się za to Bałtyk Gdynia z mizernym dorobkiem pięciu punktów i najsłabszą ofensywą w lidze. Wyprzedza jedynie Sporting Leźno oraz dwie ekipy z Rumi – Salos i Orkan. Jeszcze trzy sezony temu Bałtyk walczył w trzeciej lidze, gdzie rywalizował z Olimpią Grudziądz czy Zawiszą Bydgoszcz. Kto by wtedy przypuszczał, że w tak szybkim tempie klub spadnie do okręgówki, gdzie będzie musiał oglądać plecy drużyn z Osic, Kiełpina czy Władysławowa.
Szybki rzut oka na tabele pierwszej grupy gdańskiej Klasy Okręgowej po sześciu rozegranych kolejkach – na czele niespodziewanie znajduje się Orzeł Trąbki Wielkie z kompletem punktów, dalej jest m.in. KS Chwaszczyno czy Stoczniowiec Gdańsk. Na trzynastym miejscu (na szesnaście drużyn) plasuje się za to Bałtyk Gdynia z mizernym dorobkiem pięciu punktów i najsłabszą ofensywą w lidze. Wyprzedza jedynie Sporting Leźno oraz dwie ekipy z Rumi – Salos i Orkan. Jeszcze trzy sezony temu Bałtyk walczył w trzeciej lidze, gdzie rywalizował z Olimpią Grudziądz czy Zawiszą Bydgoszcz. Kto by wtedy przypuszczał, że w tak szybkim tempie klub spadnie do okręgówki, gdzie będzie musiał oglądać plecy drużyn z Osic, Kiełpina czy Władysławowa.
Kibice gdyńskiego klubu pewnie z niedowierzaniem obserwują ich obecną sytuację. Od wielu lat są przyzwyczajeni do rywalizacji na wyższym poziomie. Od spadku z drugiej ligi w 2012 roku, Bałtyk przez jedenaście sezonów występował w trzeciej lidze. Kilka razy kończył ją naprawdę wysoko jak w sezonie 2015/16, 2016/17 i 2017/18 gdy ostatecznie zajmował najniższy stopień podium.
Teraz sytuacja jest zupełnie inna. Już w poprzednim sezonie Bałtyk bardzo słabo spisywał się w czwartej lidze i ostatecznie zajął czternastą pozycją. Przy spadku dwóch pomorskich trzecioligowców i braku awansu do trzeciej ligi przez baraże Gromu Nowy Staw faktem stała się jego degradacja do klasy okręgowej. Gdyński klub w swojej 95-letniej historii nie grał jeszcze na tak niskim sezonie.
Jedną z przyczyn tak fatalnych wyników są oczywiście problemy finansowe. Co roku budżet klubu był redukowany, co przekładało się w głównej mierze na słabszą kadrę zawodniczą, notującą coraz gorsze rezultaty. Przed poprzednim sezonem klub zrobił nawet publiczną zbiórkę pieniędzy na grę w IV lidze, z której udało im się zebrać około 16 tysięcy złotych. To i tak było trzy razy mniej, niż pierwotnie zakładano. Jeszcze kilka lat temu, gdy w klubie byli sponsorzy Bałtyk był w stanie przekonać do gry m.in. Oktawiana Skrzecza, który miał za sobą występy w ekstraklasie. Teraz nie był w stanie utrzymać swojego najlepszego strzelca poprzednich rozgrywek – Igora Jankowskiego, który przeniósł się do Gromu Nowy Staw.
Obecny stan finansów uniemożliwia więc wzmacnianie drużyny, a pozwala jedynie na grę wychowankami. Druga sprawa to ich piłkarska jakość. Bałtyk od wielu lat jest przecież drugą siłą w mieście, a jego akademia nie ma problemów z naborem młodych adeptów. Dziwi więc fakt, że nawet wychowankowie mają problemy z grą w klasie okręgowej, co nie wystawia o nich dobrego świadectwa. Przykładów wprowadzania graczy ze swoich akademii daleko szukać nie trzeba – Gedania grając swoimi wychowankami radzi sobie bardzo dobrze w czwartej lidze, a wcześniej kilku z nich ciekawie zaprezentowało się nawet w trzeciej. Problemów z grą w czwartej lidze nie ma także Jaguar Gdańsk, który od wielu lat licznie wprowadza swoich wychowanków. Warto w tym miejscu dodać, że nawet druga drużyna Jaguara oraz Gedanii plasuje się obecnie wyżej od Bałtyku w tabeli. W niedawno rozegranym meczu rezerwy tego pierwszego klubu pokonały go nawet 3-1.
Jak można było przeczytać przed rozpoczynającym się sezonem w trójmiejskich mediach – nikt Bałtyku nie stawiał nawet w roli faworyta do wygrania okręgówki. Klub ma się skupić przede wszystkim na swojej stabilizacji i szukaniu sponsorów, którzy pomogą mu się podnieść z kolan.
Początek sezonu w ich wykonaniu jest jednak fatalny. Bałtyk w obecnych rozgrywkach zdążył już przegrać z Tylko Lechią Gdańsk, Wikędem II Luzino czy wspomnianym wcześniej już drugim zespołem Jaguara, remisując z KS Chwaszczyno oraz MKS Solarem Władysławowo. Jedyne do tej pory zwycięstwo zanotował niespodziewanie pokonując 1-0 mocną Akademię Sportu Kolbudy. W międzyczasie z prowadzenia zespołu dość szybko zrezygnował trener Artur Domeracki. Zarząd klubu na jego zastępcę znalazł Jakuba Izdebskiego, który w poprzednim sezonie z powodzeniem prowadził drugą drużynę Bałtyku, która tylko przez spadek pierwszej drużyny nie mogła zagrać w okręgówce.
W najbliższej kolejce nadchodzi za to idealna okazja do poprawy swojej sytuacji. Bałtyk zmierzy się z ostatnim w tabeli Orkanem Rumia. Zwycięstwo pozwoli wprowadzić trochę spokoju w klubie, porażka zaś może być naprawdę bardzo bolesna.
Wniosek nasuwa się prosty: skończyły się pieniądze – przestały zgadzać się też wyniki, a klub spadł o dwie ligi. Bałtyk musi poradzić sobie z bolesną rzeczywistością i grze na takim poziomie, na którym jeszcze w całej swojej historii nie był. Zobaczymy jaką pracę wykona zarząd, trenerzy czy wreszcie sami zawodnicy. Będziemy świadkami czy odbudowa gdyńskiego zespołu potrwa krótko czy być może się okaże, że Bałtyk przestanie być drugą siłą nawet w swoim mieście.
tekst: Jarosław Kościelak
foto: Forek BG1930
