JAROSŁAW KOŚCIELAK: ZE SPORTOWĄ WIZYTĄ W… GDAŃSKU

22 kwietnia 2025

 
W Wielką Sobotę w trzeciej lidze pomorskie drużyny do rozegrania miały niezwykle ważne spotkania. Cartusia Kartuzy na własnym stadionie podejmowała Zawiszę Bydgoszcz, z kolei dwa pozostałe zespoły, czyli Gedania Gdańsk oraz Gryf Słupsk, musiały stanąć przeciwko sobie i zagrać mecz, który w sloganie piłkarskim nazywany jest „za sześć punktów”.

 

W obecnym sezonie obie drużyny spisują się dużo poniżej oczekiwań. Gdańszczanie przez jakiś czas zamykali nawet ligową tabelę. Przed sobotnią potyczką to jednak beniaminek ze Słupska plasował się niżej od Gedanii, zajmując przedostatnią lokatę i wyprzedzając jedynie Vinetę Wolin. Tak niska pozycja jest konsekwencją bardzo słabej dyspozycji Gryfa od dłuższego już czasu. Swoją ostatnią wygraną świętował 4 października zeszłego roku, kiedy to pokonał u siebie Kotwicę Kórnik. Potem zanotował jedynie cztery remisy oraz aż jedenaście porażek.

Gedania po bardzo nieudanej pierwszej rundzie obecnie spisuje się dużo lepiej, czego dowodem jest wygrzebanie się z ostatniego miejsca w tabeli. Ich sytuacja nadal jest trudna, jednak nie tak beznadziejna jak kilka tygodni temu. Balansuje bowiem na granicy strefy spadkowej. Nie jest to również komfortowa sytuacja, ponieważ niemal do ostatniej kolejki nie będzie wiadomo ile drużyn spadnie do czwartej ligi, a wszystko to za sprawą ostatecznych rozstrzygnięć w drugiej lidze.

Od kilku tygodni forma gdańszczan jest jednak bardzo dobra. W czterech ostatnich spotkaniach wygrali aż trzy razy, tylko raz przegrywając. Co prawda gorsi okazali się od Wybrzeża Rewalskiego Rewal, które również walczy z całych sił o pozostanie w lidze. W rundzie wiosennej Gedania wygrała już cztery spotkania, czyli więcej niż jesienią, kiedy tylko trzy razy schodzili z boiska z kompletem punktów.

Oba kluby również na swoich mediach społecznościowych mocno zachęcały sympatyków do przybycia na stadion przy ulicy Hallera. Dla kibiców gości obecność w Gdańsku była niezwykle istotna. Po pierwsze – wspierają w dużej liczbie swój klub od wielu lat, po drugie – stawka derbowego meczu była wysoka, a trzy – był to jeden z bliższych ich wyjazdów od rodzimego miasta.

Zgodnie z przewidywaniami mecz zainteresował więc wielu kibiców, którzy licznie stawili się na stadionie Gedanii. Nic dziwnego – dawno przy ulicy Hallera nie było starcia, z tak wysoką stawką.

Mecz od pierwszych minut lepiej zaczął się dla gospodarzy. Gdańszczanie starali się częściej utrzymywać przy piłce i atakować drużynę gości. Ci, starali się zachować czyste konto i w miarę możliwości wychodzić z szybkimi atakami. Długo bezbramkowy remis na boisku się nie utrzymywał. Już w siódmej minucie na strzał z okolic pola karnego zdecydował się Marek Niewiadomski, który zaskoczył defensywę i bramkarza Gryfa, wpadając do siatki. Kolejne minuty były już bardziej wyrównane, jednak obie ekipy nie stworzyły sobie groźnej sytuacji do zdobycia gola. Udało się to dopiero w 39 minucie, kiedy Maciej Gorwa podwyższył prowadzenie dla Gedanii. Do przerwy więcej bramek w Gdańsku nie padło i obie drużyny schodziły do szatni przy dwubramkowym prowadzeniu gospodarzy.

W pierwszej połowie lepiej zaprezentowali się gdańszczanie. Częściej znajdowali się przy piłce, a także stworzyli sobie więcej okazji, z których dwie udało im się wykorzystać. Gryf w pierwszej odsłonie zaprezentował się słabo. Jedyne zagrożenie pod bramką przeciwnika stwarzał głównie dośrodkowując w pole karne, jednak z tym dobrze radziła sobie obrona Gedanii. Widać było, że ich ostatnie wyniki nie są dziełem przypadku, a ich forma i przedostatnie miejsce mówi wiele o ich aktualnej sytuacji.

Na drugą połowę wyszły jednak zupełnie odmienione zespoły. Od pierwszych minut dużo lepiej zaczął grać Gryf Słupsk, który starał się za wszelką cenę zdobyć kontaktowego gola. W 57 minucie im się to udało i po bramce Damiana Wojdy wrócili do gry, zmniejszając straty. Zdobyta bramka jeszcze bardziej motywująco wpłynęła na gości, którzy całkowicie przejęli inicjatywę w tym spotkaniu. Gdańszczanom gra przestała się układać i zaczęli coraz częściej przebywać w okolicach własnego pola karnego i desperacko się bronić. Goście, noszeni dopingiem swoich kibiców mocno starali się doprowadzić do remisu w tym spotkaniu. Co chwilę atakowali bramkę Gedanii, jednak piłka po ich strzałach do bramki wpaść nie chciała.

Ostatni kwadrans meczu przyniósł tyle emocji, które mogłyby spokojnie wydarzyć się w więcej niż jednym spotkaniu. Gryf Słupsk przycisnął czekającą na końcowy gwizdek Gedanię, dwukrotnie trafił nawet w poprzeczkę i tylko dzięki centymetrom nie doprowadził do wyrównania. Gdańszczanie w końcówce spotkania desperacko się bronili, wykorzystując chyba swój limit szczęścia na kilka następnych spotkań. Doliczony czas gry dla obu ekip był bardzo nerwowy. Sędzia także miał pełno pracy, temperując zapędy zawodników pokazując im kartki. Stawka spotkania i wola walki obu drużyn w ostatnich minutach poderwały kibiców, dopełniając obraz emocjonującego już i tak starcia.

Po niemal stu rozegranych minutach sędzia zakończył mecz. Gedania wygrała z Gryfem 2-1. Tego dnia, emocje po końcowym gwizdku jeszcze się jednak nie skończyły, a sędzia musiał uspokajać przemotywowanych zawodników, pokazując nawet czerwone kartki.

Dla Gedanii komplet punktów jest bezcenny. Pokonanie Gryfa Słupsk pozwoliło im wygrać trzecie spotkanie z rzędu. Dla gości porażka oznacza coraz trudniejszą sytuację. Dwadzieścia dwa wywalczone punkty zaczynają wyglądać słabo, przy pozostałych punktujących drużynach walczących o utrzymanie.

Wielka Sobota okazała się więc udana tylko dla jednej drużyny. Gedania Gdańsk po tym zwycięstwie może coraz śmielej myśleć o utrzymaniu w lidze. Gryf Słupsk za chwilę może grać już swoje spotkania o życie, ponieważ ilość meczów do rozegrania staje się coraz mniejsza. Z perspektywy pomorskiego kibica sytuacja oczywiście nie jest najlepsza. W kolejnym już sezonie z trzeciej ligi może spaść klub z naszego województwa. Po Bałtyku Gdynia, KP Starogardzie Gdańskim, Stolemie Gniewino i Wikędzie Luzino może być następna drużyna. W tej kolejce przegrała również Cartusia, nie poprawiając swojego ligowego dorobku i stan trzech pomorskich drużyn, mówiąc delikatnie, jest beznadziejny. Dwie drużyny tuż nad strefą spadkową i jedna na przedostatnim miejscu, delikatnie mówiąc, chluby naszym przedstawicielom nie przynoszą.

Do końca sezonu pozostało jeszcze osiem spotkań. Spotkań, które praktycznie dla wszystkich są o pozostanie w lidze. Sobotni mecz pokazał, że derbowe starcia cieszą się dużą popularnością i dobrze by było, żeby w przyszłym sezonie takich meczy było w naszym województwie jak najwięcej. Aby tak było, pomorskie drużyny muszą utrzymać się w trzeciej lidze, bo bez tego pozostanie nam emocjonowanie się co najwyżej czwartą ligą, bez możliwości rywalizacji z mocniejszymi rywalami i o większą stawkę.

 

tekst i foto:  Jarosław Kościelak

 

 

 

Gedania Gdańsk – Gryf Słupsk  2:1


Niewiadomski 7′, Gorwa 39′ – Wojda 57′