Bytovia: “Jaka piękna katastrofa”

Gdyby Grek Zorba istniał naprawdę i żył w naszych czasach i gdyby jakimś cudem pasjonował się pomorską piłką nożną, to z całą pewnością właśnie tymi swoimi kultowymi słowami skwitowałby losy bytowskich „Czarnych Wilków”.

W życiu piłkarskich klubów zdarzają się lata trudne, zakręty i drogi pod górę. Zdarzają się dramatyczne mecze o utrzymanie, gole bramkarzy, odejście głównego sponsora, kolejne spadki, tragiczna historia prezesa klubu i spadek na trzeci od dołu szczebel rozgrywek. Zdarzają się zwykle na przestrzeni kilku dekad. W Bytovii przeżyli to wszystko i o wiele więcej, w kilka lat.

Bytovia Bytów powstała w 1946 roku. Przez dekady zmieniała nazwy i swoje herby, ale zawsze była ważnym elementem lokalnej rzeczywistości. Pierwszy wyższy szczebel osiągnęła w 1994 roku awansując do III ligi. Świętowanie w mieście nie miało końca.

Wszystko co najwspanialsze, a potem najdramatyczniejsze, zaczęło się w 2003 roku, kiedy w klubie pojawił się Leszek Gierszewski ze swoją firmą Drutex. Inwestycje w klub, krok po kroku, przynosiły sportowe efekty w postaci kolejnych awansów. W 2005 roku do IV ligi, w 2008 do III ligi, aby po kolejnych trzech latach zameldować się w II lidze. Na tym szczeblu rozgrywkowym Bytovia spisywała się znakomicie, będąc rok po roku o jedno miejsce od awansu. Ale przecież zgodnie z klubowym harmonogramem awansów najważniejszy był ten kolejny, trzeci sezon. Bytovia zajęła drugie miejsce w lidze i wywalczyła awans na zaplecze ekstraklasy. Sukces ogromny, zwłaszcza, że w pobitym, polu znalazły się takie ekipy jak Warta Poznań czy Raków Częstochowa.

W I lidze walczyli bardzo dzielnie. Sezon 2015/2016 zakończyli na 8. miejscu. Najwyższym w historii klubu. Ale wisienką na torcie był zmagania piłkarzy z Bytowa w Pucharze Polski. Dwukrotnie z rzędu meldowali się w ¼ finału tych rozgrywek. Eliminowali Zagłębie Lubin, Śląsk Wrocław, Lechię Gdańsk czy Pogoń Szczecin. Mecz z Legią to było na pewno zwieńczenie tamtego chlubnego okresu w historii klubu. Wsparcie możnego opiekuna to oczywiście kluczowa sprawa dla zespołu, ale warto zauważyć, że Bytovia, mimo dużych możliwości finansowych, nigdy nie ściągała zawodników / gwiazdorów. Zawsze byli to bardzo solidni piłkarze, doświadczeni, ograni w lokalnej piłce. To pewnie też budowało tożsamość klubu.



Ale to, co piękne, zwykle nie trwa w nieskończoność. Drużyna dwa kolejne sezony w I lidze uratowała niemal cudem (baraże z Radomiakiem), a po sezonie 2017/2018 klub otrzymał pierwszy cios w serce: Drutex wycofał się ze sponsorowania Bytovii.

Scenariusze były bardzo czarne, ale klub zdecydował się powalczyć. Wsparty lokalnym biznesem wystartował do kolejnych rozgrywek na zapleczu ekstraklasy. Do końca walczyli o utrzymanie. Ale nikt nie przewidział, że aż tak długo. W przedostatniej serii spotkań Bytovia tylko zremisowała z Chrobrym. Zmarnowała rzut karny i wobec tego jadąc na ostatni mecz ligowy do Katowic nie wszystko zależało już od niej samej. Kilka drużyn było zagrożonych spadkiem, wśród nich właśnie drużyna Katowic. To był szalony mecz. Bytovia objęła prowadzenie, ale do przerwy był remis. Remis i spadek. Walka o gola trwała do ostatnich chwil, do ostatnich sekund doliczonego czasu. Wtedy to, w akcie desperacji, w polu karnym katowiczan pojawił się ich bramkarz Andrzej Witan. I to właśnie on zdobył zwycięskiego gola dla bytowian. Wygrali 2-1 w Katowicach! Niestety, w tym samym czasie działy się sportowe cuda w Częstochowie. Raków miał już zapewniony awans do Ekstraklasy, więc marzące o utrzymaniu Wigry poczuły swoją szansę. Żeby się utrzymać musieli liczyć na cud w Katowicach i wygraną Bytovii, a także, co oczywiste, pokonać Raków na jego boisku. I kiedy w Katowicach cała Bytovia szalała ze szczęścia po zwycięskim golu swojego brakarza, kilkadziesiąt kilometrów dalej, mniej więcej w tym samym czasie zawodnicy Wigier wbili zwycięskiego dla nich gola na miarę swojego utrzymania i spadku Bytovii Bytów.

Odtwórz wideo

I to był drugi cios w serce dla klubu.

Klub po spadku do II ligi radził sobie całkiem nieźle. Był nawet bliski powrotu. Dotarł aż do baraży, gdzie uległ w dramatycznym meczu Resovii.

Sezon 2020/21 był ostatnim na tym szczeblu rozgrywek. Zespół przez większość sezonu zajmował miejsce w środku ligowej tabeli, ale końcówka rozgrywek to dramatyczna seria porażek zakończona spadkiem do III ligi.

Tuż przed startem Bytovii do kolejnego sezonu, przyszedł kolejny, tragiczny, cios w serce klubu. Zmarł Przemysław Gawin. Przemek był człowiekiem związanym z Bytovią od dziecka. Już jako nastolatek prowadził strony klubowe Bytovii. Współpracował z mediami w Polsce, został rzecznikiem prasowym klubu, znali go wszyscy. Nawet ja, miałem przyjemność wielokrotnie wymieniać z nim poglądy w mediach społecznościowych. Po spadku z II ligi, klub zrezygnował z grania w III lidze. Postanowiono skupić się na IV. Przemysław Gawin, już jako nowo wybrany Prezes Bytovii, miał pokierować odnową „Czarnych Wilków”. 29 lipca, tydzień przed kolejnym sezonem, zmarł.



Zespół wystartował w IV lidze. Na początku szło jeszcze całkiem dobrze, wprawdzie bez szans na awans, ale jednak solidnie. Ale kolejny, poprzedni sezon, to sportowa katastrofa. Drużyna od początku odstawała od reszty stawki i nie miała żadnych szans na zachowanie czwartej ligi. Po 18. latach zmagań, bojów, dramatycznych meczów, równie dramatycznych wydarzeń, Bytovia znowu znalazła się w Klasie Okręgowej, dwa stopnie od piłkarskiego dna.

Rozpoczął się sezon 2023/2024. Seria niespodziewanych ciosów w serce, z których każdy jeden, dla niejednego innego klubu byłby śmiertelny, nie zabił Bytovii Bytów. Po raz kolejny próbują stanąć na nogi. Z nowym prezesem klubu, Łukaszem Hincem, ze stale się poszerzającym gronem lokalnych sponsorów, dla których nie ma znaczenia, gdzie obecnie gra Bytovia. Po prostu to jest Bytovia i wszyscy wiedzą, że pomóc trzeba, tak, jak każdy może sobie na to pozwolić.


Klasa Okręgowa musi być dla klubu z Bytowa tylko przystankiem. Jednym krokiem wstecz, przed kolejnymi do przodu. Zmieniono kadrę, zakontraktowano kilku nowych zawodników. Bez wielkich nazwisk, ale znanych w pomorskiej piłce. Zaufali Bytovii i będą próbowali przywracać klubowi dobre lata. Początek nie mógł być lepszy. Trzy mecze – trzy wygrane - osiemnaście bramek w siatce rywali.

Całkiem dobrze, jak na kogoś, kto przyjął tyle, niemal śmiertelnych, ciosów w swoje serce...



zdjęcia ze strony klubowej Bytovii - bytoviabytow.pl

Odtwórz wideo
Total Page Visits: 439 - Today Page Visits: 1

WASZE KOMENTARZE

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *