FELIETON NEWS

Dlaczego kibice nie lubią bramkarzy? [Felieton]

Dlaczego kibice nie lubią bramkarzy? [Felieton]

                     

 

 

Kibicem piłkarskim jestem od bardzo wielu lat, prawie 50.  Trochę meczów w życiu obejrzałem.   Jedną z najbardziej zastanawiających sytuacji w futbolu jest fakt dlaczego kibice, dziennikarze, komentatorzy, tak bardzo nienawidzą bramkarzy? 

 
 

Wczoraj Manuel Neuer, jeden z najlepszych bramkarzy na świecie, których możemy obecnie oglądać na światowych boiskach  w ostatnich dekadach, popełnił błąd przy niebezpiecznym strzale rywala z Madrytu.  W konsekwencji tego błędu Bayern Monachium, którego bramki strzeże, stracił gola, a chwilę później szanse na występ w finale Champions League.  Manuela Neura w pięć minut wszyscy obwołali winnym  niepowodzenia. 

 

 

I nikt już nie chce pamiętać, że wspomniany bramkarz przez 90 minut w świetnym stylu ratował skórę swojego zespołu broniąc bardzo groźne strzały rywali.  To już nieważne.  Popełnił błąd, padł gol, wszyscy tylko o tym mówią.  Nikogo nie obchodzi fakt, że napastnik gości przez nikogo nie atakowany oddał strzał tuż zza pola karnego, że obrońcy nie zablokowali strzału, że nikt nie zapobiegł dobitce po odbiciu piłki przez bramkarza.   To dla wszystkich  nieistotne i nie warte wspomnienia.  

 

Z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu wszyscy są zdania, że bramkarz musi być idealny i nie ma prawa popełnić najmniejszego błędu przez cały mecz.  

 
 

Inaczej zostanie obwołany winnym porażki.    W przeciwieństwie do napastników czy pomocników, którzy mogą i popełniają te błędy masowo i nikt ich zbytnio nie krytykuje.  Przeciwnie.  Kiedy napastnik trzy razy w meczu nie trafi  z pięciu metrów do pustej bramki, to zaraz znajdą się adwokaci, udowadniający, że co prawda gola nie strzelił, ale przecież piłka szuka go w polu karnym, a to podobno najważniejsze, a potem pada to idiotyczne porównanie do tubki z keczupem. 
Gwoli prawdy,  bramkarzy piłka też raczej szuka w polu karnym, a jakoś nie działa to na ich obronę.   

 
 

Moim zdaniem  wpuszczenie gola  po błędzie jest taką samą stratą dla drużyny, jak nie wpakowanie piłki do siatki przez napastnika w 100% sytuacji.  Gdyby ten drugi strzelił te trzy proste gole, to nikt nie rozmawiałby o błędzie bramkarza, tylko świętował wygranie meczu. 
W czołowych drużynach świata pracują zazwyczaj świetni, jeśli nie wybitni, bramkarze. W każdym meczu wykonują mnóstwo kapitalnych parad, zatrzymują piłkę w zadziwiających okolicznościach, bronią rzuty karne i dzięki temu utrzymują swoją drużynę w grze.  Ale nikt tego nie docenia.  Komentatorom wydaje się to oczywiste. Musi łapać, taki jego fach.  Jak widać napastnik już nie musi strzelać.  Piłka go szuka. Keczup, rozumiecie…

 
 

Kiedy obserwujesz wiele migawek z meczów, to niemal przy każdym golu, który pada po absurdalnych błędach albo nadzwyczajnej bierności obrońców, komentatorzy zastanawiają się czy dany bramkarz próbując bronić strzał oddany z bliskiej odległości, bez żadnej asekuracji, mógł się spisać jakoś lepiej.  To już zakrawa pod znęcanie się. 

 
 

 

Dla przypomnienia: bramka w piłce nożnej ma prawie siedem i pół metra długości lub szerokości, jak wolicie. Wiecie ile to jest 7,5 metra?  To w przybliżeniu tyle, ile wynosi odległość z waszej kanapy, na której siedzicie i oglądacie mecz, do kuchni, gdzie w lodówce stoi wasze kolejne piwo. 
Spróbujcie w mgnieniu oka zerwać się z kanapy i pobiec do kuchni, aby ratować  niespodziewanie wypadający z lodówki zimny napój.  Powodzenia. 

 

Pewnie i tak was nie przekonałem… 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *